Kobiecy Futbol
Image default
I liga Kobiecy futbol Newsy Wywiady

„Były zapytania z klubów Ekstraligi” – Valentina Tarakanova, liderka strzelczyń I ligi dla KobiecyFutbol.pl

Valentina Tarakanova do zespołu Stomilanek Olsztyn trafiła przed niemal trzema laty i praktycznie z miejsca stała się podstawową zawodniczką pierwszoligowca. W obecnym sezonie w dwunastu spotkaniach strzeliła 12 bramek i jest liderką klasyfikacji strzelczyń całej I ligi. Zapraszamy do rozmowy z aktualną reprezentantką Ukrainy, w barwach której w ostatnich dniach brała udział w towarzyskim turnieju Pinatar Cup – Valentiną Tarakanovą.

Mariusz Cichowski: Jak trafiłaś do zespołu Stomilanek?

Valentina Tarakanova: Postanowiłam znaleźć klub w Polsce i pisałam na facebooku do kilku drużyn – Warszawa, Kraków, Sosnowiec, Szczecin oraz oczywiście KKP Stomilanki Olsztyn. Po kilku dniach zespół z północy Polski odpowiedział i tak się tutaj pojawiłam.

Chyba można powiedzieć, że był to dobry wybór. Twoja gra w pierwszoligowcu pomogła z całą pewnością zadebiutować w reprezentacji Ukrainy, w której masz już dziesięć występów.

Na pewno tak. Bardzo dobrze zostałam przyjęta przez dziewczyny z reprezentacji oraz cały sztab szkoleniowy. Moim marzeniem była gra dla reprezentacji Ukrainy i ono się spełniło, z czego bardzo się cieszę.

Jak przebiegała Twoja kariera na Ukrainie?

Swoją przygodę z piłką zaczynałam w mieście Dnipro w wieku 8 lat. Podstaw uczyła mnie Pani Raisa Ovczarenko, a występowałam w drużynie z chłopcami. Niestety u nas nie ma tylu zespołów w kilku kategoriach wiekowych. Jak przychodziłam grać z chłopakami, od razu wysyłali mnie na bramkę albo zabraniali grać (śmiech). Muszę pochwalić tutaj trenerkę Raisę, która postawiła na mnie. Jednak po jakimś czasie postanowiłam spróbować swoich sił w koszykówce, zresztą z sukcesami, jednak wybrałam ostatecznie piłkę nożną. W wieku 12 lat rozpoczęłam grę ze swoimi rówieśniczkami, jednak spróbowałam swoich sił w futsalu, w który grałam do 19. roku życia. Następnie wróciłam na trawę i tak jest do teraz.

 

W drużynie z Warmii i Mazur występowała jeszcze jedna zawodniczka z Twojego kraju. Pomogłaś w jej sprowadzeniu?

Nie, jednak gdyby któraś poprosiła, nie byłoby z tym większych problemów. Każdy chciałby wyjechać za granicę i stawia sobie taki cel, jednak bez pomocy z zewnątrz ciężko o to. Służyć to będzie również rozwojowi piłki kobiecej w moim kraju.

Jaki jest jej poziom na Ukrainie?

Ciężko mi to stwierdzić, bo dawno nie obserwowałam spotkań tam rozgrywanych. Niestety mamy bardzo mało zespołów. W ekstraklasie jest 8 zespołów i co roku 3-4 te same biją się o mistrzostwo. Mamy również dwie pierwsze ligi podobnie jak w Polsce, jednak występuje tam pięć zespołów w każdej grupie i rozgrywają turniej. Najlepsza drużyna awansuje do najwyższej ligi. Niestety nie wygląda to zbyt dobrze i ciężko jest się pokazać niektórym zawodniczkom i wyjechać za granicę.

Skupmy się teraz na polskiej piłce i Twojej karierze. Dwanaście bramek jesienią i to dzięki Tobie Stomilanki jeszcze realnie mogą myśleć o awansie do Ekstraligi. Nie było zapytań z klubów najwyższej klasy rozgrywkowej w sprawie Twojego transferu?

Dziękuję bardzo. Szansa na awans jest cały czas i wszystko w nogach dziewczyn [rozmawialiśmy jeszcze przed podjęciem decyzji o zawieszeniu rozgrywek – red.]. Najważniejsze aby nie poddały się i walczyły do końca. Jeżeli chodzi o transfer, to owszem były zapytania z klubów Ekstraligi. Muszę myśleć nad rozwojem swojej kariery i zapewne kiedyś zagram w Ekstralidze. W pierwszej lidze nabrałam już doświadczenia i chyba trzeba iść dalej.

Można powiedzieć, że jesteś już jedną nogą poza Olsztynem?

Nie mam już dziewiętnastu lat i potrzebuję rozwoju. Mój wyjazd z Olsztyna jest wielce prawdopodobny.

Możesz zdradzić o jakie kluby chodziło? Ewentualny awans Stomilanek zatrzyma Cię w klubie?

Obecnie nie ma konkretnych propozycji. Myślę, że aby poprawiać swoją grę muszę grać z najlepszymi i dlatego myślę o zmianie klubu, a przede wszystkim awansie sportowym.

Trener postawił przed Wami jakiś cel na rundę rewanżową?

Oczywiście i celem jest awans, choć nie będzie to proste. Na treningach bardzo mocno pracujemy i mam nadzieję, że będą tego efekty już w pierwszym spotkaniu, a na koniec będziemy mogli świętować awans do Ekstraligi.

Chciała bym z tego miejsca podziękować mojemu trenerowi z Ukrainy Konstatinowi Posmykowi. Moim zdaniem jest znakomitym trenerem, a pod swoimi skrzydłami ma kilka zawodniczek, które prezentują bardzo wysoki poziom sportowy. On podczas treningów indywidualnych pracował nad moją techniką która jest chyba nienaganna (śmiech) oraz innymi ważnymi rzeczami.

fot. Anna Langowska/facebook.com/APLG2010, facebook.com/ffuwomen

Może Cię również zainteresować

#2 Był taki mecz… Narodziny gwiazdy, czyli Ewa Pajor rozpoczyna strzelanie w reprezentacji

Mariusz

Bramka na wagę zwycięstwa Małgorzaty Mesjasz

Cichy

AMP: Wygrana AZS-u UEK Kraków, poznaliśmy ośmiu finalistów

Cichy

Skomentuj