Jak wielki klub „pomaga” swojej zawodniczce

Reklama

Wydarzył się dramat na boisku. Nie pierwszy w tym sezonie. Obiecująca zawodniczka zrywa wiązadła w kolanie. Przeczytajcie opowieść Zuzanny.

Zuzanna Łachinowicz to młoda napastniczka Akademii Lechii Gdańsk. Także i ją dopadł pech w postaci zerwanych wiązadeł. Sama Zuzia się nie poddała. Otrząsnęła się z diagnozą i walczy o powrót na boisko. Sama na założonej przez siebie zrzutce pisze: „Hejka, jestem Zuzia – znana na boisku jako Łachin. W drużynie Akademii Lechii Gdańsk trenuję od 2 lat, a swoją przygodę z piłką rozpoczęłam 8 lat temu. Gram na pozycji napastnika, a na jednym z ostatnich meczy ligowych strzelając bramkę uległam poważnej kontuzji. Okazało się, że było to zerwanie więzadła krzyżowego ACL w prawym kolanie, a żeby powrócić na boisko potrzebna jest kosztowna operacja oraz długa rehabilitacja. Bardzo proszę o pomoc, aby móc szybko wrócić do zdrowia i znowu robić to co kocham. ⚽️?”

Bez pomocy nie zostawił zawodniczki klub, którego herb ma na koszulce. Otóż udostępnił jej zrzutkę. Tak. Polski klub ekstraklasowy, czerpiący wpływy z praw do meczów albo reklamodawców uznał, że wsparcie kwotą zabiegu przewyższa ich budżet i jedyne co może to udostępnić zrzutkę. Udało nam się zachować screen  prośby o wsparcie dla zawodniczki z profilu Lechii, który po paru godzinach zniknął. Pojawiło się za to zaproszenie do drużyny Akademii Lechii Gdańsk.

198835363 3946830585446249 4430596313357832066 n

Na forach klubu zdania są podzielone. Poza obowiązkowymi „kobiecy sport to zabawa amatorska, więc skąd pretensje o brak opieki medycznej”, mamy kilka opinii, z którymi autor piszący te słowa się absolutnie zgadza, że taka kwota ( 7000 PLN ) powinna się znaleźć bez organizacji zbiórki. Szperając w internecie można pokusić się o przypuszczenie, że Lechia piłkarzom płaci w widełkach 40000 – 80000 PLN, a gwiazdy pokroju Flávio Paixão mogą liczyć na jeszcze więcej. Nie zaglądamy nikomu w kieszeń, ale czy tak poważny klub nie mógł „wrzucić w swoje koszty” operacji młodej zawodniczki?

Kolejnym tematem, wręcz tematem tabu, jest by jednym z wymogów licencyjnych było wykupienie ubezpieczenia. A propos kontuzji właśnie. Historia zna nazwiska wielu piłkarek, które w bardzo młodym wieku musiały skończyć granie, gdyż nie miały na operację. Jedne nie doczekały operacji rekonstrukcji wiązadeł ( rekordzistka czekała półtora roku ), a inne nie miały na rehabilitację. Czy plaga kontuzji, w której pandemia COVID również maczała palce, zmusi w końcu władze kobiecego PZPN, z prezesem Bartnikiem na czele, by pochylić się nad zabezpieczeniem zdrowia zawodniczek? By było to wymogiem a nie przywilejem. Operacja, rehabilitacja, opieka medyczna. 

Jeśli ktoś z czytelników chciałby wesprzeć Zuzannę w jej walce, link do zrzutki znajdzie tutaj

Foto: www.wikipedia.pl

Reklama
Opublikowano: 11.06.21

Polecamy