Liga F: Wejście smoka Padilli, zwycięstwo Realu Madryt

Za nami sobotnie mecze, rozgrywane w ramach 25. kolejki Ligi F. Cieszyć może fakt, że kluczową postacią w meczu Sevilli okazała się Natalia Padilla – Bidas. W pozostałych meczach nie obyło się bez niespodzianek.

Reklama

Liga F: Wejście smoka Padilli, zwycięstwo Realu Madryt

Na otwarcie kolejki Sevilla podejmowała Madrid CFF. Polscy sympatycy mogli czuć swego rodzaju rozczarowanie, widząc Natalię Padillę jedynie na ławce rezerwowych. Pierwsza połowa tego pojedynku szczególnie nie porywała. Bliżej zdobycia bramki w tej części spotkania był przyjezdne z Madrytu, które rywalkom chciały zagrozić tak zwanymi centrostrzałami, przy których realnie było widać znaczne braki w komunikacji między blokiem defensywnym Sevilli a bramkarką tegoż klubu. Te błędy nie przełożyły się na stratę gola, a do przerwy kibice na stadionie nie oglądali żadnych goli.

Przez sporą część drugiej na tablicy wyników widniał wynik remisowy. Oba zespoły, zmotywowane do zgarnięcia pełnej puli w tym pojedynku. Jak się miało okazać, najciekawsze i przede wszystkim kluczowe dla losów całego spotkania będzie ostatnie kilkanaście minut. W 74. minucie z zabójczą kontrą wyszły gospodynie. Przeszywające podanie Gili Giner przejęła Kanteh, która strzałem na krótki słupek pokonała bezradną golkiperkę rywalek. Radość miejscowych nie trwała jednak długo, bowiem już dwie minuty później świetnym uderzeniem z dystansu do wyrównania doprowadziła Laborde. W 78. minucie na murawę weszła polska skrzydłowa i ta zmiana była prawdziwym majstersztykiem. W końcowych minutach podanie do Padilli posłała Coralles, a nasza reprezentantka uprzedziła próbującą interweniować Paolę Ulloę i technicznym uderzeniem ustaliła wynik na 2:1. To siódmę trafienie Polki w tym sezonie.

Sevilla FC – Madrid CFF 2:1 (0:0)
Kanteh 74′ , Padilla – Bidas 86′ – Laborde 76′

Zdecydowanie krócej na pierwsze bramki kibice musieli czekać w La Coruni, gdzie miejscowe Deportvo podejmowało Levante Badalona. Po niespełna dziesięciu minutach skuteczną akcję wyprowadziły miejscowe, a genialnym uderzeniem sfinalizowała ją Marin Martin. Po nieco ponad pół godziny gry gościnie doprowadziły do wyrównania za sprawą Rebecci Elloh, która dobiła piłkę wybitą przez bramkarkę rywalek. Pierwsza połowa ostatecznie padła łupem gospodyń. Precyzyjnym dośrodkowaniem popisała się Millene, a strzał głową w wykonaniu Ortiz okazał się być poza zasięgiem Valenzueli.

Po przerwie golkiperka Badalony nie popisała się po raz kolejny, czego efektem był kolejny wpuszczony przez nią gol. Tym razem wypuszczona Millene złapała Valenzuelę na wyjściu daleko przed bramkę i lobem umieściła piłkę w siatce, podwyższając rezultat na 3:1. Paradoksalnie zamiast walczyć o odrobienie strat, piłkarki Levante Badalona ze zwieszonymi głowami, jakby w geście uznania porażki, oddawały przestrzeń oponentkom. Beniaminek miał sporo okazji, by jeszcze dobitnie udokumentować swoją wygraną. Udało się im po raz czwarty pokonać bezradną tego dnia bramkarkę, lecz sędzia finalnie nie uznała trafienia Latorre z tytułu pozycji spalonej. Dzięki temu zwycięstwu Deportivo przeskoczyło sobotnie rywalki w ligowej tabeli, awansując tymczasowo na jedenastą lokatę.

Deportivo La Coruna – Levante Badalona 3:1 (2:1)
Marin Martin 9′ , Ortiz 42′ , Millene 55′ – Elloh 31′

13.04. 12:00

Niemałego zaskoczenia doznali spektatorzy, zgromadzeni na meczu walczącego o utrzymanie Realu Betis z Realem Sociedad. Gospodynie już w pierwszej akcji spotkania zdobyły bowiem otwierającą bramkę za sprawą Munoz. Ten akcent mógł wprawdzie rozpalić nadzieje kibiców na prawdziwą strzelaninę, jednak przez kolejne minuty już żadna ze stron aż tak ochoczo nie szarżowała. Nie brakowało natomiast elementów prawdziwej bitwy, gdyż zwłaszcza skupione w większym stopniu na defensywie miejscowe grały dosyć ostro, czego efektem były aż trzy żółte kartki, pokazane im w trakcie pierwszej części spotkania. Zawodniczki z Sociedad nie zamierzały jednak pozostawać dłużne i także wykazywały się w późniejszym stopniu niezwykle ostrą grą, co jak miało się okazać, po zmianie stron doprowadzi do ich zguby.

Dosłownie epizodyczny i w konsekwencji katastrofalny występ zaliczyła Elene Guridi, która w przerwie zmieniła Eizaguirre. Po niespełna trzech minutach musiała już zejść z placu gry, gdyż obejrzała czerwony kartonik za faul we własnym polu karnym. „Jedenastkę” na gola pewnie zamieniła Marquez, dając swojemu zespołowi jeszcze większy komfort. Wszystko w tamtej chwili na papierze układało się po myśli Betisu. W 74. minucie fatalnie zastosowana przez przegrywające zawodniczki pułapka ofsajdowa spowodowała, że gospodynie wyszły z akcją 2 na 1, czego nie mogły zaprzepaścić. Piłkę do pustej bramki wystawiła Alonso, a formalności dopełniła Ferez. Honor spisującej się fatalnie w ostatnich tygodniach ekipy uratowała Pardo. Real Sociedad tym samym notuje czwartą ligową porażkę z rzędu, zaś Betis dzięki tej wygranej opuszcza strefę spadkową, licząc jednocześnie na przegraną Levante z Athleticiem Bilbao.

Real Betis – Real Sociedad 3:1 (1:0)
Munoz 1′ , Marquez 49′ (k.) , Ferez 74′ – Pardo 81′

Przed niezwykle trudnym zadaniem stawał Eibar, który gościł u siebie Real Madryt. Choć miejscowe mogły pochwalić się czterech wygranych z rzędu, trzeba oddać, że terminarz był dla nich dosyć sprzyjający. Teraz czekał na nie prawdziwy test, jakim było zatrzymanie wciąż wierzących w mistrzostwo przyjezdnych. To, że w ciągu pierwszej połowy gospodynie nie straciły bramki należy rozpatrywać w kategorii cudu. Niesamowite rzeczy na linii wyczyniała Astralaga, momentami wykazując się wręcz nadludzkim refleksem. W sytuacjach, kiedy nawet ona w takiej dyspozycji byłaby bezradna, pomagało szczęście. Dwukrotnie w ciągu pierwszych 45 – ciu minut obramowanie obijała niezwykle aktywna tego popołudnia Caroline Weir. Przewaga wiceliderek Ligi F była absolutnie niepodważalna, lecz nie została udokumentowana żadnym golem. Wciąż jednak wydawało się, że bramki to tylko kwestia czasu.

W 50. minucie golkiperka Eibaru musiała już skapitulować. Po dośrodkowaniu z lewej flanki Lindy Caicedo piłkę głową z najbliższej odległości do bramki skierowała Feller. Przez kolejne minuty Królewskie kreowały multum szans, natomiast dalej resztki szczęścia wykorzystywały ich całkowicie zdominowane przeciwniczki. W 79. minucie pierwszy poważniejszy błąd Astralagi doprowadził do utraty kolejnego gola. Linda Caicedo uderzyła prosto w czekającą na piłkę bramkarkę, lecz on interweniowała na tyle nieudolnie, że i tak Kolumbijka mogła po chwili cieszyć się z dołożonego do asysty trafienia. Gwóźdź do trumny w doliczonym czasie gry wbiła Eibarowi Signe Bruun. Tym samym przed zaplanowanym na 12:00 niedzielnym hitem między Atletico a FC Barceloną, Real Madryt doskoczył do Dumy Katalonii na raptem jedno „oczko”.

Eibar – Real Madryt 0:3 (0:0)
Feller 50′ , Caicedo 79′ , Brunn 90 + 4′

Liga F

PozycjaKlubMeczeWRPB+B-RBPkt
130280212816+11284
23024428728+5976
330161044923+2658
430163114032+851
530143134245-345
630119104036+442
730125134045-541
830108122441-1738
930106143247-1536
103096153762-2533
1130711122950-2132
123087153045-1531
1330610142445-2128
143069152748-2127
153058172447-2323
163065192467-4323
 
Spadek
Reklama
Opublikowano: 13.04.25

Polecamy