fbpx

Ekstraliga: Trzy punkty pozostały w Katowicach

Na stadionie Podlesianki w Katowicach doszło do spotkania dwóch drużyn, które przegrały swoje mecze w zeszłej kolejce i bardzo chciały udowodnić, że był to wypadek przy pracy. Szybciej pozbierały się piłkarki ze Śląska i wygrał to spotkanie.

Pierwsze do ataku ruszyły gospodynie. Klaudia Maciążka i Kinga Kozak co i rusz próbowały przedostać się przez obronę rywalek i zagrozić strzałem bramce strzeżonej przez Klabis. W 17 minucie w niegroźnej sytuacji piłkę straciła Katarzyna Daleszczyk. Kozak w sprytny sposób wyłuskała futbolówkę doświadczonej pomocniczce, podbiegła trzy metry i uderzyła w stronę bramki Jagiellonek. Ofiarnie interweniująca Daleszczyk, która chciała zablokować strzał, osiągnęła tylko tyle, że piłka zmieniła tor lotu i zmyliła interweniującą Klabis. Wyjście na prowadzenie uspokoiło miejscowe, które zaczęły grać mądrze i szanować piłkę. Trzeba zaznaczyć, że rewelacyjne zawody po powrocie po kontuzji rozegrała Brzęczek. Ambitna napastniczka dwoiła się i troiła, nie było dla niej straconych piłek. Raz po raz szukała koleżanek czy to podaniem, czy przerzutem, czy odbiorem piłki. Kilkanaście minut po stracie bramki w polu karnym niefortunnie interweniowała

Lizoń i sędzia Ewa Żyła wskazała na „wapno”. Do piłki podeszła Katarzyna Daleszczyk i sprawdziła, jak silna jest poprzeczka. Mocny strzał zatrząsł tylko bramką Klimek i piłka wyleciała w pole. To nie był mecz Daleszczyk. Przed gwizdkiem na przerwę chciała wykonać długie podanie, lecz trafiła w głowę sędzi głównej.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Starały się Nosalik, Wójcik czy Wróbel. Bezradne w ofensywie były Maziarz i Daleszczyk. Akademiczki nie miały dziś żadnego argumentu na podopieczne trenera Zająca. W pewnym momencie Nadja Stanovic zdecydowała się wywrzeć pressing na defensorce Krakowa. Zagranie przyniosło zamierzony efekt, Stanović odebrała piłkę i pobiegła co sił w nogach na bramkę UJ i pewnym strzałem pokonała bezradną Klabis. Jagiellonki grały bez pomysłu, były bezradne w okolicach pola karnego Gieksy. Kibice krakowskiego klubu zdecydowanie więcej spodziewali się po transferze zawodniczki takiego kalibru, jaką bez wątpienia jest Katarzyna Daleszczyk. Doświadczona pomocniczka na chwilę obecną zawodzi, co dało się odczuć w komentarzach kibiców podczas meczu ze Śląskiem
w zeszłym tygodniu, czy też w dzisiejszym spotkaniu. W końcówce spotkania gra się zaostrzyła. Sędzia Żyła musiała rozdawać kartki jak Święty Mikołaj prezenty.
Warte odnotowanie jest, że mecz łącznie trwał 100 minut. W drugiej połowie gra została przedłużona o 7 minut, co wynikało z ilości zmian i urazów zawodniczek.

 

 

Po meczu o komentarz prosimy piłkarkę GKS-u Katowice, Zofię Buszewską.

Powiedz nam, co się dziś wydarzyło na boisku, w pozytywnym znaczeniu.

W dzisiejszym spotkaniu mogliśmy zobaczyć dobrą grę mojej drużyny. Spełniliśmy wszystkie założenia trenera Zająca. Trzy punkty cieszą, ja jestem bardzo dumna z moich dziewczyn.

Jak bardzo zeszłotygodniowa porażka wpłynęła na waszą grę w dzisiejszym spotkaniu?

Wynik z Łodzią bardzo nas zabolał. Co więcej, mocno nas ten mecz podrażnił i chciałyśmy pokazać, że był to wypadek przy pracy. Podeszłyśmy do meczu z Jagiellonkami z należytym szacunkiem dla rywala, ale i z wolą walki i świadome co mamy zrobić, by nasz cel osiągnąć.

Pewną nowością jest ustawienie trzech defensorek w waszej drużynie. Jak się w tym odnajdujesz?

Jest to zmiana, zwłaszcza dla mnie, gdyż przez wszystkie te lata grałam na bocznej flance. Bycie ostatnim środkowym obrońcą jest bardzo odpowiedzialnym zadaniem, ale cieszę się że mam możliwość gry na tej pozycji, bo jest to cenne doświadczenie, które mnie, jako defensorkę, rozwija.

Chciałbym zapytać o kadrę. Obecna sytuacja pandemiczna trochę pokrzyżowała plany występów w drużynie narodowej.

Jesteśmy bardzo zawiedzione, że nie było zgrupowań i meczów międzynarodowych. Spotkania na arenie międzynarodowej to niebagatelne doświadczenie. Nie wiemy jak się sytuacja rozwinie, ale wszystkie chcemy znów reprezentować Polskę. Czekamy na unormowanie się pandemicznej sytuacji, nic więcej nie możemy.

Za tydzień jedziecie do Wrocławia. Mecz ze Śląskiem, który zdążył już ograć Rybnik, UJ a dziś zremisował z Górnikiem Łęczną.

Do każdego przeciwnika podchodzimy z należytym szacunkiem, ale bez bojaźni. Wiemy, co potrafimy, wiemy, na co nas stać i gramy o zwycięstwo.

 

 

Ekstraliga – 4 kolejka
GKS Katowice – AZS UJ Kraków 2:0 (1:0)
17′ Kozak,  59′ Stanović

kartki: 42′ Konkol (ż/k), 56′ Stanović (ż/k) , 57′ Lizoń (ż/k), 90′ Łasicka (ż/k) – 55′ Wilk (ż/k), 67′ Solawa (ż/k), 83′ Zapała (ż/k), 87′ Smaza (ż/k), 90′ Daleszczyk (ż/k)

GKS Katowice: Klimek – Konkol, Buszewska, Lizoń (61′ Tkaczyk) – Stanović (85′ Kubaszek), Kłoda, Parczewska (77′ Łasicka) Turkiewicz – Kozak, Maciążka, Brzęczek (88.’Drąg).

AZS UJ Kraków: Klabis – Zapała, Wilk, Malinowska, Bartosiewicz, Daleszczyk, Nosalik,(89′ Bolko) Wójcik (89′ Bryzek), Gec (55′ Maronde), Wróbel (64′ Solawa), Maziarz (72′ Smaza).

 

Klaudia & Wielbuond

Other Articles

GaleriaI liga
EkstraligaGaleria

Leave a Reply