Polki o krok od awansu

Zosia Burzan i jej amazonki

Jak sobie radziły Zosia Burzan i jej koleżanki w eliminacyjnym turnieju ME na Pomorzu? Zapraszam do artykułu.

 

Doceniacie naszą pracę? Postawcie nam kawę!
Postaw mi kawę na buycoffee.to 

Reklama

W dniach 8 – 14 października piłkarki kadry U-17 rozegrały turniej w ramach pierwszej rundy eliminacyjnej grupy C do MME! Podopieczne Pauliny Kawalec spisały się nadspodziewanie dobrze i zajęły premiowane awansem II miejsce w tabeli! Zosia Burzan i jej koleżanki odniosły przekonywujące zwycięstwa nad rówieśniczkami z Czarnogóry i Szkocji oraz nieznacznie uległy piłkarkom z Albionu! Zwłaszcza można żałować tego spotkania z Angielkami! Polki przegrywały co prawda, ale odrobiły straty i nawet objęły prowadzenie. Niestety w drugiej połowie rywalki odwróciły wynik.

Zanim jednak doszło do spotkania z Lwicami, Polki 8 października na stadionie w Gniewinie zmierzyły się z zespołem z Bałkanów! 

Biało-czerwony walec rozjechał rywalki.

Muszę przyznać, że podświadomie bałem się tego meczu i jego wyniku. Piłkarki z tego regionu Europy zazwyczaj dysponują świetnym przygotowaniem fizycznym, taktycznym i są zazwyczaj zaawansowane technicznie. Poza tym Mistrzostwa Europy na Wyspach owczych pokazały nam, że Polki fatalnie radziły sobie w defensywie i traciły mnóstwo bramek. Co gorsza, to był pierwszy mecz turnieju, a przegrany już miał nóż na gardle. Kolejnym argumentem było to, że Polki następny mecz miały rozgrywać w Gdyni z Anglią i tu o punkty byłoby już mega trudno. Mogłem sobie więc snuć czarne wizje co może się stać, a tymczasem Polki zagrały to spotkanie po prostu fenomenalnie!

Tak naprawdę wynik 9:0 nie odzwierciedla obrazu tego meczu. Polki spokojnie mogły zdobyć jeszcze z 3, a nawet 4 gole! Rywalki nie istniały. Biało-czerwone pozwoliły Czarnogórkom grać jakieś 10, 12 minut, potem dosłownie rzuciły się na swoje rówieśniczki! Można tylko zadawać sobie pytanie, jak to stało się, że Polki nie prowadziły 1:0, 2:0 po pierwszych dwóch kwadransach? To był okres całkowitej niemal dominacji Biało-czerwonych dziewczyn.  Stare porzekadło mówi jednak, że co się odwlecze to nie uciecze i kolejne minuty przyniosły już bramki. Najpierw w 30 minucie pięknym strzałem popisała się Blanka Zając i po rykoszecie piłka zatrzepotała w siatce, a zaledwie 2 minuty później miała już też asystę przy bramce Nikoli Gałuszki. Ten fragment wstrząsnął rywalkami wyraźnie. Pogubiły się na tyle, że po kolejnej minucie Liwia Prochwicz podwyższyła prowadzenie! To był taki wstrząs dla Czarnogórek, że po kolejnej niezwykle groźnej akcji Anika Petrović sama sobie wpakowała futbolówkę do własnej siatki. Było już 4:0, ale Polki jeszcze przed przerwą zdołały podwyższyć prowadzenie. Tym razem wpisała się na listę strzelczyń Zosia Cendrowska!

Po przerwie obraz nie zmienił się. Polki nadal były głodne ofensywnej gry i do znudzenia stosowały agresywny wysoki pressing. Pełniąca rolę kapitan Zając umiejętnie kierowała zespołem i napędzała akcje. Dwie minuty po wznowieniu gry Polki już miały 6:0, a Gałuszka dublet!  Ten gol jeszcze bardziej napędził Polki. W 71 Emilia Muszyńska podwyższyła wynik, a w 76 minucie na placu pojawiła się Zosia Burzan. Piłkarka, którą swego czasu Barcelona zaprosiła na testy, jeszcze bardziej podkręciła tempo. Rywalki nie miały już ochoty do gry i kolejne bramki były kwestią czasu. Tak też stało się. W 85 minucie miała już dublet także Cendrowska, a na koniec w ostatniej minucie doliczonego czasu gry wynik na 9:0 po kapitalnym przerzucie Zofii Burzan ustaliła piłkarka Rekordu Maja Grzechnik! 

Tak więc eliminacje Biało-czerwone zaczęły bardzo dobrze! 

Tak blisko było sukcesu!

Jak wspomniałem wyżej, następny mecz podopieczne Pauliny Kawalec rozegrały w Gdyni z Anglią! To było szalenie ważne starcie i dlatego as atutowy zespołu Zosia Burzan zagrała od pierwszej minuty. Ten mecz miał dodatkowy smaczek. Angielki pokonały we wcześniejszym derbowym z ich punktu widzenia Szkotki 3:1 i jasnym było to, że zwyciężczynie tego starcia zajmą pierwsze miejsce w grupie.

Ten fakt wyraźnie Polki sparaliżował i to gościnie szybciej weszły w mecz. Raz po raz sunęły ataki na bramkę Hanny Buchty i rywalki wykonywały rzuty rożne. Szczególnie groźna na skrzydle w tym fragmencie była Oboavwoduo. W końcu po 13 minutach Biało-czerwone otrząsnęły się. Rozegrały ciekawą akcję, po której omal nie pokonała Zając bramkarki Walker! Niestety niewykorzystane sytuacje się mszczą i w 24 minucie w zamieszaniu podbramkowym piłkę w siatce umieściła Bryony-Rose. Piłkarki z Albionu prowadziły więc 1:0! Jeśli ktoś jednak myślał, że mamy już w tym meczu pozamiatane, to nieźle musiał zaskoczyć się w 28 minucie. Polki rozegrały składną akcję Zarzycka, Skrzypczak, Prochwicz na prawym skrzydle, która zakończyła się bramką tej ostatniej! Szybko więc Biało-czerwone doprowadziły do remisu! Angielki szybko chciały odzyskać prowadzenie w tym meczu, ale to Polki schodziły do szatni z prowadzeniem. W doliczonym czasie pierwszej połowy Polki rozegrały znowu składną akcję wynikająca z mega agresywnego pressingu. Burzan dośrodkowała w pole karne. Zając próbowała strzelać na bramkę, ale tak trafiła w piłkę, że ta wyszła w boisko z lewej strony. Powalczyły tam o nią Skrzypczak z Prochwicz i po chwili ta druga zanotowała asystę przy kapitalnej bramce Zając niemal w lewe okienko! 

Mieliśmy naprawdę świetne nastroje po tej połowie.

Niestety druga część nie skończyła się po naszej myśli. Polki nadal atakowały bramkę Walker, ale wyraźnie brakowało zimnej krwi, lub decyzji!  Były szanse na podwyższenie prowadzenia, ale to Angielki okazały się bardziej bezwzględne w końcówce. We wczesnych fragmentach II połowy było sporo walki i sytuacje, których Biało-czerwone nie wykorzystywały. Polki nie podwyższyły prowadzenia, za to w 70 minucie Jane Oboavwoduo doprowadziła do remisu. Podopieczne Pauliny Kawalec niestety stanęły i rywalki to wykorzystały. W 80 minucie na strzał z jakiś 18 metrów zdecydowała się Mia Dixon. Uderzyła precyzyjnie i ustaliła wynik na 3:2 dla gościń. Potem mimo kilku okazji, nie udało się doprowadzić do remisu. Szkoda, że tak ten mecz zakończył się szczególnie, że Polki pokazały w tym starciu wielki charakter i zaangażowanie. Z pewnością po tym meczu odczuwaliśmy wielki niedosyt. 

Co jednak ważne, w drugim spotkaniu padł korzystny z punktu widzenia Biało-czerwonych niespodziewany remis 0:0 i dlatego dziewczynom wystarczało nie przegrać kolejnego, aby zająć niezwykle cenne II miejsce w tabeli. 

Pogrom na koniec.

Dziewczyny miały więc po 2 meczach 3 punkty, a rywalki 1 i o tym kto zajmie drugie niezwykle ważne miejsce w tabeli, zadecydował bezpośredni ostatni mecz turnieju. Nie będę go jednak opisywał teraz. O tym jak wyglądał, możecie przeczytać tutaj! Na co jednak warto zwrócić uwagę, to fakt, w jaki sposób Polki zdominowały swoje rywalki. To znowu był bardzo mocny pressing, który powodował popłoch wśród Szkotek. Nie potrafiły sobie radzić z nim Angielki, również ich sąsiadki miały ogromne kłopoty. Polki były w tym spotkaniu dzikie, bezwzględne, a wynik mówi sam za siebie. Dzięki zajęciu 2 miejsca, unikną najsilniejszych rywalek w kolejnej rundzie eliminacji i to jest niezwykle cenne! Szkoda jedynie meczu z Anglią, bo tak naprawdę Biało-czerwone miały wszystkie atuty, aby wygrać to starcie i grupę! 

Z nadzieją w przyszłość.

Tak, można z całym przekonaniem stwierdzić, że Polki nie odstawały od Angielek, z pozostałymi rywalkami sobie gładko poradziły. Ten zespół ma potencjał i choć gwiazdami są Zosia Burzan, Blanka Zając, Hanna Buchta czy Lidia Prochwicz, to jednak na uwagę zasługują też ich pozostałe koleżanki. To jest scementowana grupa, która wie czego chce i potrafi o ten cel bezlitośnie walczyć! Na Wyspy owcze pojechały co prawda uczyć się, jednak teraz zbierają tego owoce. Dziewczyny są agresywne, ukształtowane technicznie, taktycznie i stanowią jedność. Mają wszelkie cechy i możliwości, aby nie tylko w następnym turnieju ME zagrać, ale też odgrywać w nim pierwszorzędne role. 

W tym naszym rozważaniu warto jeszcze o czymś wspomnieć. Zosia Burzan i Blanka Zając świetnie prowadziły w tym turnieju swoje koleżanki i jestem przekonany, że z taką grą Biało-czerwone zapewnią sobie awans na Mistrzostwa Europy w 2027 roku. Liderki nie zawiodły, a to zawsze jest bardzo ważne! 

Zanim to jednak nastąpi, Polki muszą zapewnić sobie awans na ten turniej, a pierwszy krok postawiły już teraz. Wkrótce okaże się z kim przyjdzie im zmierzyć się i wtedy znowu zobaczymy w akcji te Biało-czerwone amazonki.     

 

  

        

Reklama
Opublikowano: 16.10.25

Polecamy