fbpx

Anna Gawrońska: Kadra może na mnie liczyć

Anna Gawrońska, czyli zawodniczka, której przedstawiać nie trzeba. Ikona kadry, ikona konińskiego Medyka. Trenerka, aktywna zawodniczka, która wciąż czeka na swoją następczynię. Kapitan Medyka wciąż czeka na swoją następczynię i wciąż proszona w sytuacji kontuzji Ewy Pajor, by wróciła do kadry chociaż na chwilę. Zapraszamy do rozmowy, gdzie poruszyliśmy wiele istotnych kwestii. 

 

Aniu, zacznijmy od tego. Macie to 3. miejsce na podium, wiadomo – kłopoty Górnika, Łódź tylko zremisowała. Czy satysfakcjonuje was wynik osiągnięty w rundzie wiosennej? 

Ja myślę, że można uznać to 3. miejsce za satysfakcjonujące, choć pozostał niedosyt. Było kilka meczów, w których, szczególnie w końcówce zagrałyśmy bardzo dobrze, natomiast w inauguracji z Katowicami, gdyby gra potoczyła się troszkę inaczej to nastawienie było by zupełnie inne do całej ligi. A tak, to w pierwszym meczu straciłyśmy punkty i już gdzieś tam z tyłu w głowie zapaliła się lampka, że będziemy musiały gonić. I nie było tego, że tak powiem  komfortu swobodnego grania. Też taki dziwny był mecz z Łodzią. Podczas naszych przygotowań nie wiem co się stało, ale wszystkie czułyśmy się źle w tym dniu i dopiero w końcówce zaczęłyśmy gonić. Myślę, że te dwa mecze  zdecydowały o tym, że jesteśmy na tym trzecim miejscu, stąd ten niedosyt. Ale runda wiosenna jest przed nami i to napawa nas ogromnym optymizmem. Zawsze wiosną gramy lepiej, po przepracowanej zimie i mam to zawsze w głowie. Teraz liga jest tak wyrównana. Jest sześć zespołów, gdzie każdy z każdym może wygrać lub przegrać. Sosnowiec co prawda nie przegrał meczu, ale też te zwycięstwa nie są takie jak pamiętamy, kiedy to w meczach Medyka czy Łęcznej padały wyniki po 5:0, 6:0, a nie jak teraz 1:0 lub 2:1, więc te rezultaty nie stanowiły jakiejś tam mega przewagi. Tak to oceniam i myślę, że na wiosnę wszystko się może zdarzyć i każda drużyna ma szansę. 

A propos meczu z Łodzią. TVP Sport wyznaczył ten mecz bodajże na 10:15. Wy z racji tego, że nie pojechałyście z noclegiem musiałyście wstać o 4 rano?

Nie o czwartej rano, lecz bardzo wcześnie. My nie jesteśmy jakimś tam potentatem i łapiemy wszystko co nam telewizja da. Musiałyśmy dostosować się do ramówki telewizyjnej. Ale ta godzina była fatalna jak dla mnie, zresztą widać było też po zespole, jak źle wyglądałyśmy.

Przepraszam, że się wtrącę, ale Łódź mogła się te dwie godziny wyspać i obudzić się nawet dwie godziny przed meczem, a wy w tym czasie te dwie godziny wciąż jechałyście.

Tak, fatalne było to wczesne wyznaczenie godziny spotkania. Miało to też wpływ na przebieg meczu i na to jak grałyśmy w pierwszej połowie, bo „obudziłyśmy się”  dopiero w drugiej połowie meczu i to po bramce na 2:1 i na 3:1, myślę, że zabrakło nam 10 minut, by co najmniej wyrównać. 

Albo 4:3 dla was, bo końcówka była szalona 

No i mogło się to wszystko inaczej potoczyć. Myślę, że ten mecz, jak również spotkanie z Katowicami, to były spotkania, w których niepotrzebna była ta strata punktów.

Chciałbym nawiązać do pozycji bramki. W końcu w Medyku macie, po raz pierwszy od wielu lat, dwie  równorzędne bramkarki. Do tego bardzo miłe jest to, że to są polskie bramkarki. Jest i Jagoda Sapor, która jest waszą wychowanką z tego co pamiętam, a przynajmniej się uczyła w waszej szkółce, zanim odeszła do Wałbrzycha.

Tak, Jagoda przyszła z Grobów Olsztyn do Medyka, później przeszła do Wrocławia, a potem do Wałbrzycha. 

Następnie mamy tą młodą dziewczynę Oliwię Szymczak. W końcu Medyk dysponuje dwiema bramkarkami, które nieważne czy to broni Sapor czy broni Szymczak wy macie te tyły osłonięte, zabezpieczone. Ostatnio oglądałem mecz Łęcznej z Limassolem. Tam broniła twoja była koleżanka klubowa Aubrei Corder, ale ona niestety dała zapalniki. Chciałbym ciebie zapytać; bo kogóż mam zapytać jak nie ciebie. Jeśli mówisz Medyk – myślisz Ania Gawrońska i na odwrót , jeśli myślisz Ania Gawrońska to myślisz Medyk. Czy mając w tym sezonie Jagodę i Oliwię czy ty się czujesz pewnie? Czy czujesz się tak jak  na przykład Daria Kasperska, która ma w drużynie wypożyczoną bramkarkę młoda zdolną, perspektywiczną 15 letnią zaledwie Kingę Seweryn, o której  Daria mówi, mając ją z tyłu na bramce, że czuje się pewnie. Czy ty też odbierasz podobnie, będąc tam daleko w formacji, w ataku? 

Ja bardzo się cieszę, że mamy dwie bramkarki . Mamy jeszcze trzecią , też „puka” do meczowej osiemnastki  Emilia Grzączkowska . I cieszę się bardzo , że Oliwia i Emila to są zawodniczki z CLJ ode mnie z drużyny, które małymi krokami idą do Ekstraligi. Cieszę się , że w końcu Oliwia dostała szansę zagrania ,  zadebiutowania w ekstralidze. Mam nadzieję, że nadal będą ciężko pracować . Oczywiście to jest fajne dla zawodniczek ,  że czując je z tyłu, maja pewny punkt w drużynie; że jeżeli popełnimy jakiś błąd to one ten błąd naprawia i będą w stanie wybronić taką sytuacje niemalże niemożliwą. I to daje  poczucie bezpieczeństwa, szczególnie obrońcom. Bo my jeszcze jak z przodu stracimy piłkę to jeszcze mamy z tyłu obrońców , którzy mogą nas zabezpieczyć . Natomiast jeżeli obrońca popełni błąd to mamy bramkarki , które pomogą w tych fatalnych sytuacjach .

Aniu najważniejsze pytanie , bo uwierz mi, że szykowałem się do tego pytania i nie wiedziałem czy ci je zadać. Mamy w tym momencie koniec listopada , mamy już informacje , że mecz z Hiszpankami jest przełożony prawdopodobnie na luty . Mamy wciąż kontuzjowana Ewę Pajor , mamy trenera Stępińskiego , który nie potrafi moim skromnym zdaniem wypełnić luki na „ dziewiątce”. Czy gdyby, zakładamy teoretycznie, dostajesz telefon ze sztabu trenera Stępińskiego i słyszysz od trenera „Aniu , potrzebujemy pomocy , potrzebujemy dziewiątki do gry chociaż na godzinę , do  75 minut, kogoś z twoim doświadczeniem, do zrobienia atmosfery w kadrze , pociągnięcia  tej młodzieży , która potrzebuje lidera …”  Jaka by była twoja odpowiedź , bo uwierz mi , że to nurtuje bardzo wielu czytelników i kibiców w tym kraju?

Fajnie , że o to pytasz . Ja nigdy nie zrezygnowałam z kadry , nie zakończyłam swojej kariery reprezentacyjnej. To kadra zrezygnowała ze mnie. To trener Stępiński ze mnie zrezygnował i postawił na młodsze zawodniczki . Ja cały czas trenuje , cały czas jestem w grze i pokazuję swoim zaangażowaniem i swoja grą w tej rundzie przede wszystkim ,ze nie jestem jeszcze taka stara i taka słaba jak niektórzy złośliwi mówią. Spokojnie daje radę . tak więc gdyby trener zadzwonił , to oczywiście jestem do dyspozycji . Jeżeli kadra będzie potrzebowała moje pomocy , abym zagrała w jakimś meczu to jestem na tak!

Na koniec chciałbym poruszyć jeszcze jeden temat. W dobie tego nieszczęsnego coronavirusa , w dobie pandemii  jak ty sobie radzisz , jak ty się trzymasz dokładnie wiedząc , że na świat sportu spadają te nieszczęsne wiadomości , że sportowcy są zarażeni. Jak ty się trzymasz , czy jest wszystko ok?

No tak, jakoś tam dbam o siebie. Wiadomo, że ten czas jest trudny dla wszystkich. Myślę, że też my tutaj w Medyku zebraliśmy żniwo koronawirusowe. Tyle zawodniczek co było w tym roku zarażone, i kontuzjowane w tym sezonie, tak poważnie kontuzjowanych to jeszcze nie mieliśmy. Myślę, że to jest też pokłosie sytuacji od marca, kiedy były przygotowania do powrotu. Byliśmy bez treningów kilka miesięcy. Staram się dbać o siebie. Chodzę codziennie na spacery z moim pieskiem Czoko i te spacery wzmacniają moją odporność. Nie dezynfekuję się ta jak ty (śmiech).

Dziękuję Ci uprzejmie za rozmowę.

 

Foto: KKPK Medyk Konin, Łukasz Gruchała

 

Other Articles

HiszpaniaInneNewsyPolki za granicąZagranica
I ligaNewsyPolska

Leave a Reply