fbpx

EL. LM: Wiara, walka i konsekwencja plus Anna Palińska w bramce czyli Trener Piotr Mazurkiewicz w rozmowie z naszym portalem

O wygranej z Apollonem. O roli Kamczyk, Zdunek, Grec czy Zając w tym meczu. O braku podstawowych zawodniczek w meczu z Cypryjkami. Trener mistrzyń Polski, Pan Piotr Mazurkiewicz, specjalnie dla naszych czytelników w rozmowie telefonicznej.

 

Trenerze na samym początku wielkie gratulacje. Z piekła do nieba. Odwróciliście losy spotkania, zagraliście konsekwentnie i do końca.

Dziękuję za gratulacje. Tak, zagraliśmy świadomie. Wszyscy są przyzwyczajeni że zdobywamy szybko bramki i kontrolujemy mecz. A tu mamy do czynienia z zespołami klasy europejskiej. Znaliśmy rywala i wiedzieliśmy na co go stać. Straciliśmy bramkę, ale podnieśliśmy się. Uczciwie trzeba przyznać, że w pierwszej połowie mogliśmy również stracić dwie kolejne bramki, bo rywalki stworzyły sobie ku temu okazje.  Widziałem po 30 minutach meczu, że rywalki gasną na boisku, a my staraliśmy się umiejętnie „dokręcać śrubę”. Ale futbol bywa niesprawiedliwy, nieprzewidywalny i zaskakujący. Obroniliśmy się przed tymi atakami i na drugą połowę wyszliśmy z jasnym celem. Nie można nie wspomnieć, że z wielu opresji ratowała nas Ania Palińska. W innych sytuacjach rywalki były nieskuteczne.

A propos Ani Palińskiej. Dzisiaj fenomenalnie trzymała Wam wynik. Broniła w nieprawdopodobnych sytuacjach, de facto i de iure trzymała Wam wynik.

Oczywiście że tak. Anna jest w dobrej formie ale na każdy dobry występ ciężko pracuje. Dzisiaj nie dość, że była tam gdzie powinna, to jeszcze dopisywało jej szczęście. Ale umówmy się. Anna każdego dnia ciężko na treningach ciężko pracuje, by zespół miał spokój na boisku a kibice mogli to zobaczyć. To, że akurat nie jest powoływana do kadry, to nie moja gestia. Ale według mnie Anna Palińska prezentuje ten sam poziom co jej imienniczka, Anna Szymańska.

Wróciły Gosia Grec i Ewelina Kamczyk. Dziś, wespół z Emilią Zdunek i Ania Zając, były najjaśniejszymi postaciami tego spotkania.

Nie da się ukryć że powrót dziewczyn wiele dał drużynie. Gosia Grec praktycznie bezbłędna. Emilia Zdunek co i raz próbowała szukać rozwiązań, które byłyby dobre dla drużyny. Ania Zając, jak i cała drużyna, zostawiła niesamowitą ilość zdrowia na boisku. No i Ewelina Kamczyk. Zadziorna, waleczna i nieustępliwa, jakby chciała sobie zrekompensować brak występu przeciwko ZNK Split. Bardzo dobrze wywiązała się z roli nie tyle kapitana, co lidera na boisku. Biegała, uciekała obrończyniom, robiła wślizgi. Strzeliła bramkę kontaktową i uczestniczyła w każdej groźnej akcji naszego zespołu.

Panie Trenerze, nie mógł Pan skorzystać z Patricii Hmirovej, Nataszy Górnickiej i Roksany Ratajczyk. Czy możemy zapytać, obawiając się oczywiście odpowiedzi, co się stało?

Co do Roksi, to nie jest żadna tajemnica. To jej wyszedł wynik pozytywny. Była z nami sercem, sportowo wkurzona, że nie może nam pomóc. Co do braku Hmira, to społeczeństwo zapomniało, że są również inne choroby. Hmira złożyła zwykła gorączka, leży w łóżku i wysyła dziewczynom pozytywną energię. Jeśli zaś chodzi o naszą Panią Kapitan, to w meczu z SWD każdy włożył bardzo dużo sił. Natka powiedziała, że źle się czuje, że nie czuje się najlepiej i nie będzie w stanie dać tego zespołowi, czego zespół od niej oczekuje. Dzisiaj duet środkowych obrończyń to Agatka Guściora i Marcjanna Zawadzka. Jasne, ten duet nie ustrzegł się błędów, ale w wielu sytuacjach nas ratował, więc bilans jest na plusie.

Dziękuję serdecznie Trenerze za tę rozmowę i w imieniu całej redakcji życzymy Górnikowi szczęśliwego losowania i powodzenia w kolejnych rundach.

Ja również dziękuję

 

Foto: Klaudia Golasz / kobiecyfutbol.pl

Other Articles

Liga MistrzyńNewsy
NewsyReprezentacjaReprezentacja A

Leave a Reply