
FA Cup: Pogrom Manchesteru United, awans faworytek
Choć w ten weekend w Anglii nie zaplanowano żadnych spotkań w ramach Women’s Super League, nie mogliśmy narzekać na niedobór emocji, gdyż odbywały się mecze FA Cup. Nie brakowało zarówno spotkań teoretycznie jednostronnych, jak i pojedynków drużyn z najwyższego szczebla w Anglii.
Na sobotę zaplanowano dwa mecze: otwierającym okazało się starcie Aston Villi i Brighton. Choć atut własnego boiska przemawiał za tymi pierwszymi, wynik otworzyły przyjezdne za sprawą Parris z 45. minuty. Natomiast gol strzelony nawet w tak późnej fazie pierwszej połowy nie pozwolił utrzymać prowadzenia do gwizdka, zapraszającego obie drużyny na przerwę. Raptem dwie minuty później mieliśmy już bowiem remis, a dla miejscowych trafiła Patten. Aston Villa poszła za ciosem i do 55. minuty wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Najpierw trafiła Daly, a na 3:1 podwyższyła Grant. Choć Parris w 72. minucie swym dubletem dała nadzieję na odrobienie strat, finalnie tej sztuki nie udało się dokonać. To tylko pokazuje, że puchary rządzą się swoimi prawami, gdyż w lidze to odpadające z FA Cup Mewy znajdują się kilka pozycji wyżej od sobotnich pogromczyń.
Na zamknięcie soboty przyszło nam oglądać pojedynek trzecioligowego Wolverhampton z Manchesterem United. Pytanie zatem nie brzmiało „kto?” a „jak wysoko?” . Cudu nie uświadczyliśmy. Opór ze strony gospodyń pękł w 26. minucie, kiedy to strzelanie rozpoczęła Terland. Dziesięć minut później na listę strzelczyń wpisała się Galton. Z dwubramkowym prowadzeniem wiceliderki WSL schodziły na przerwę. Po wznowieniu mecze nie ustępowały. W ciągu trzech minut padły kolejne dwie bramki, a ich autorkami były odpowiednio Mannion i Toone. W końcówce dublet na dobicie rywalek skompletowała rezerwowa Griffiths, ustalając wynik na 0:6 z perspektywy miejscowych.
Dosyć długo męczyły się zespoły, które otwierały zmagania w niedzielę. Liverpool podejmował trzecioligowe Rugby Borough. Przez ponad 80 minut na tablicy wyników utrzymywał się zaskakujący remis, który zapowiadał nam, że możemy rozstrzygnięcia nie zobaczyć w regulaminowym czasie gry. Sprawy w swoje ręce w końcówce wziął jednak duet zmienniczek. Najpierw Mia Enderby obsłużyła podaniem Autriaczkę Hobinger, która w 84. minucie dała Liverpoolowi upragnione prowadzenie. W doliczonym czasie 23 – latka odpłaciła się swojej młodszej koleżance, notując asystę przy jej golu na 0:2 z perspektywy gospodyń.
Niewiele krócej sposoby na oponentki, jakimi było drugoligowe Newcastle, szukało Crystal Palace. Bezbramkowy remis utrzymywał się do 81. minuty. Wtedy to prowadzenie ostatniej ekipie Women’s Super League dała Holenderka, Ashleigh Weerden. Sprawę awansu do 1/4 finału rozwiała w 94. minucie będąca na murawie od niewiele ponad 20 minut Abbie Larkin. 19 – letnia Irlandka dołożyła zatem gola do wcześniejszej asysty. Finalnie nie bez kłopotów, ale udało się zarezerwować sobie miejsce w najlepszej ósemce pucharu.
Swoje zadanie, zgodnie z wszelkimi predykcjami, wykonały zawodniczki Arsenalu. Przyszło im się mierzyć z innym klubem ze stolicy, drugoligowym London City Lionesses. W każdej z połów oglądaliśmy po jednej bramce. Najpierw w 32. minucie do siatki trafiła Codina, a asystę przy jej trafieniu zaliczyła Cooney – Cross. Pięćdziesiąt minut później wynik rywalizacji na 2:0 ustaliła Blackstenius. W pełnym wymiarze czasowym dominacja ze strony faworytek nie podlegała dyskusji, zatem mówimy tutaj o w pełni zasłużonym awansie.
Dość szybko strzelanie w pojedynku przeciwko Leicester rozpoczął Manchester City. W 18. minucie Hiszpanka, Leila Ouahabi, otworzyła wynik precyzyjnym strzałem. W 29. minucie mieliśmy już 2:0 za sprawą zimowego nabytku klubu z błękitnej części miasta, Kerolin Nicoli. Przewaga rysowała się coraz wyraźniej z biegiem czasu, a po niemal godzinie gry gospodynie wyprowadziły trzeci cios. Podanie Fujino na bramkę zamieniła Jamajka. Khadija Shaw. Tego popołudnia ich rywalki stać było jedynie na trafienie honorowe. Na otarcie łez bramkę zdobyła młodziutka, bowiem raptem 17 – letnia Nelly Las.
Równolegle trwał jedyny mecz 1/8 finału, w którym mierzyły się ze sobą oba zespoły spoza WSL. O miejsce w ćwierćfinale walczyły szósty w realiach Championship Sunderland oraz zamykające drugą ligę Portsmouth. Nie dziwi więc fakt, że jeszcze w pierwszej połowie ta lepsza na papierze drużyna przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 34. minucie trafiła Jenna Dear, a w doliczonym czasie do pierwszej połowy za ciosem poszła Emily Scarr. To był jednocześnie ostatni akcent bramkowy tego pojedynku. Przegrane mecz kończyły w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Scarlett Williams.
Dość zaskakująco rozpoczęło się widowisko w Londynie. Tam ligowe dominatorki, Chelsea, gościły u siebie Everton. To właśnie przyjezdne jako pierwsze umieściły piłkę w siatce, a konkretniej dokonała tego Dunka, Sara Holmgaard. Faworytki nie zamieszały jednak składać broni i jeszcze w pierwszej połowie odrobiły straty z nawiązką. Rzut karny na bramkę w 36. minucie zamieniła Catarina Macario, a w doliczonym czasie podanie Cuthbert wykorzystała Mayra Ramirez. Po zmianie stron gospodynie konsekwentnie prowadziły grę, nie dając zbyt wiele przestrzeni Evertonowi. W 71. minucie Brosnan skapitulowała po raz trzeci tego późnego popołudnia. Tym razem pokonała ją Maika Hamano. W doliczonym czasie gry Chelsea otrzymała jeszcze rzut karny, który na gola zamieniła Baltimore.
FA Cup, 1/8 finału:
Aston Villa – Brighton 3:2 (1:1)
Wolverhampton – Manchester United 0:6 (0:2)
Rugby Borough – Liverpool 0:2 (0:0)
Crystal Palace – Newcastle 2:0 (0:0)
Arsenal FC – London City Lionesses 2:0 (1:0)
Manchester City – Leicester City 3:1 (2:0)
Portsmouth – Sunderland 0:2 (0:2)
Chelsea FC – Everton 4:1 (2:1)
Polecamy
-
Futsal05.12.25Poznaliśmy grupy turnieju finałowego MMP U-17
Mariusz Cichowski
-
Newsy05.12.25Powołania na grudniowe zgrupowanie konsultacyjne reprezentacji Polski do lat 19 kobiet
Mariusz Cichowski
-
Newsy03.12.25Niemcy gospodarzem Euro 2029!
Milena Romanowska
-
Newsy03.12.25Biało-czerwone kończą rok zwycięstwem!
Leszek_Z


