
Frauen Bundesliga: Nowy lider, pogrom w hicie kolejki!
Nie ulega wątpliwości, że większość oczu kibiców żeńskiej Bundesligi skierowanych było na starcie gigantów pomiędzy Vfl Wolfsburg a Eintrachtem Frankfurt. Oba zespoły tego dnia w założeniu były zmotywowane wręcz potrójnie: oba chciały uniknąć zwiększenia dystansu względem siebie, jak i nie dać odskoczyć tym samym Bayernowi. Dodatkowo, warto pamiętać, iż w tygodniu drużyny te odpadły z Pucharu Niemiec i chciały sobie w weekend odbić za te porażki. Jedno jest pewne: takiego przebiegu meczu nie spodziewał się chyba nikt.
Zanim jednak mieliśmy okazję śledzić prawdziwy spektakl, wcześniej zaplanowano jeszcze dwa spotkania. Hoffenheim na własnym stadionie gościło Bayer Leverkusen. Trzeba otwarcie przyznać, że w ostatnich meczach przyjezdne spisywały się poniżej oczekiwań. W dwóch ostatnich kolejkach zdobyły raptem punkt i pożegnały się z Pucharem Niemiec. Spotkanie więc zapowiadało się na naprawdę wyrównane. W ujęciu statystyk jednak daleko mu realnie było do takiego przebiegu, bowiem gościnie zdominowały swoje rywalki. Tworzyły sobie o wiele więcej okazji, momentami niemalże oblegając pole karne rywalek. Brakowało jak to z reguły jednak bywa konkretów, przez co do przerwy nie oglądaliśmy bramek.
Zupełnie znikąd, w 59. minucie pojedynczy atak przeprowadziło Hoffenheim. Jak się miało okazać, ilość znowu okazała się niewspółmierna jakości i rezerwowa Cerci dała gospodyniom kompletnie niespodziewane prowadzenie. To tylko bardziej podrażniło czwartą ekipę ligi, szturmującą do samego końca bramkę, której strzegła Laura – Johanna Dick. 21 – latka tego dnia okazała się barierą nie do przejścia. W samej drugiej połowie Bayer oddał 15 strzałów na bramkę Niemki, lecz to i tak okazało się niczym w porównaniu z jedyną, wykorzystaną szansą przez Hoffe.
TSG Hoffenheim – Bayer Leverkusen 1:0 (0:0)
Cerci 59′
Swoje zadanie zamierzał także wykonać Bayern. Mając na uwadze, że najgroźniejsze rywalki mierzą się w meczu bezpośrednim, wręcz przymusem była wygrana z Werderem Brema. Od początku gospodynie jasno pokazywały, kto rządzi na murawie i do kogo najprawdopodobniej należeć będzie zwycięstwo. Wystarczyło tylko albo aż być bardziej konsekwentnym w swych poczynaniach niż Bayer Leverkusen. W 16. minucie po podaniu Simon piłkę do bramki wpakowała Pernille Harder, otwierając wynik. Choć okazji nie brakowało, do przerwy więcej bramek nie padło.
Po wznowieniu gry miejscowe zmieniły nieco taktykę. Widząc, że górują w różnorakich aspektach nad przyjezdnymi, grały bardziej zachowawczo, kontrolując jednocześnie przebieg wydarzeń na murawie. Istotnie, zespół z Bremy nie posiadał żadnych argumentów, aby nawiązać walkę. Cieszyć może fakt, że w 70. minucie swoją szansę otrzymała Weronika Zawistowska, zmieniająca Damnjanović. Jak mogliśmy się spodziewać, skromne zwycięstwo stało się faktem i Bawarkom pozostawało jedynie patrzeć na to, co czekało wszystkich w Wolfsburgu.
Bayern Monachium – Werder Brema 1:0 (1:0)
Harder 16′
Ci, którzy spodziewali się otwartej gry, wielu emocji, gradu bramek oraz zaciętego widowiska w hicie kolejki, mogli ze stadionu wyjść stadionu, gdyż aż trzy z czterech życzeniowych scenariuszy obserwowaliśmy na murawie. Zabrakło jedynie realnie wyrównanej gry, gdyż ewidentnie jedna z drużyn zapomniała w pierwszej połowie, że mecz już się zaczął i można grać jak na jej dyspozycję przystało. Wynik 0:0 utrzymywał się raptem przez niespełna trzy minuty, a prowadzenie gospodyniom dała Alexandra Popp po podaniu Wilms. Na zegarze nie wybiła jeszcze dziesiąta minuta, a już mieliśmy 2:0, tym razem za sprawą najlepszej strzelczyni Wilczyc w tym sezonie, Beerensteyn. Jakby Eintracht miało mało problemów, w 12. minucie boisko z konieczności musiała opuścić Doorsoun. Absurdalnie wyglądająca przewaga gospodyń trwała w najlepsze i została udokumentowana w chyba najbrutalniejszy możliwy sposób. W 28. minucie podyktowano rzut karny, który pewnie na bramkę zamieniła Minge. Już wtedy można było rzec, iż jest po meczu, a to przecież wcale nie był koniec. Bezlitosny dla gościń okazał się czas doliczony, w którym te skapitulowały jeszcze dwukrotnie. Przyznaną kolejną „jedenastkę” tym razem wykorzystała Lattwein, a najlepszym zobrazowaniem frankfurckiej nędzy stało się samobójcze trafienie Wolter. W najśmielszych snach chyba nikomu nie przyszło do głowy, że w takim pojedynku o takim ciężarze gatunkowym zobaczymy tak dobitną deklasację.
Po przerwie w zasadzie obie drużyny wyszły niejako z obowiązku. Wiadomym było, iż Wolfsburg ma spotkanie już w garści, a Eintracht w odsłonie sprzed przerwy nie ma prawa nawet marzyć o odwróceniu losów rywalizacji. Miejscowe wyraźnie spuściły z tonu, dając grać oponentkom. Na niewiele się to zdawało, gdyż kolejna bramka i tak padła łupem trzeciej drużyny Bundesligi. Na 6:0 w 60. minucie trafiła Endemann po dograniu Beerensteyn. Spadającym właśnie z tronu liderkom pozostawało jedynie walczyć o trafienie symboliczne, zwyczajowo zwane honorowym, jednak w tym wypadku ciężko tutaj rozpatrywać gola w tak rozgrywanym meczu jako obraz honoru. Cel wprawdzie udało się osiągnąć pod koniec konfrontacji, kiedy to na 6:1 trafiła zmienniczka Wamser. Rozmiary porażki mogły być jeszcze niższe, bowiem w 87. minucie przyznano trzecią w trakcie spotkania, a pierwszą dla Eintrachtu „jedenastkę”. Jak już jednak nie idzie, to praktycznie wszystko. Także w tej sytuacji Freigang nie sprostała wyzwaniu i zmarnowała rzut karny. Szok i niedowierzanie – to tylko dwa słowa, jakimi można opisać to, co wydarzyło się w Wolfsburgu. Tym samym gospodynie zrównały się punktami z oponentkami, jednak bilans bramkowy wciąż pozostaje na korzyść ekipy Tanji Pawollek, która rozegrała pełne 90 minut, lecz w tym wypadku to jest półtorej godziny absolutnie do zapomnienia. Na wszystkim rzecz jasna skorzystał Bayern, obejmujący fotel lidera.
VfL Wolfsburg – Eintracht Frankfurt 6:1 (5:0)
3′ Popp, 8′ Beerensteyn, 28′ Minge (k.) , 45 + 1′ Lattwein (k.) , 45 + 7′ Wolter (sam.) , 60′ Endemann – 85′ Wamser
Frauen Bundesliga 2024/25
| Pozycja | Klub | Mecze | W | R | P | B+ | B- | RB | Pkt |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Bayern Monachium | 22 | 19 | 2 | 1 | 56 | 13 | +43 | 59 |
| 2 | VfL Wolfsburg | 22 | 16 | 3 | 3 | 57 | 18 | +39 | 51 |
| 3 | Eintracht Frankfurt | 22 | 16 | 2 | 4 | 68 | 22 | +46 | 50 |
| 4 | Bayer Leverkusen | 22 | 13 | 4 | 5 | 38 | 21 | +17 | 43 |
| 5 | SC Freiburg | 22 | 11 | 5 | 6 | 34 | 31 | +3 | 38 |
| 6 | 22 | 12 | 0 | 10 | 50 | 29 | +21 | 36 | |
| 7 | Werder Brema | 22 | 9 | 2 | 11 | 28 | 39 | -11 | 29 |
| 8 | RB Lipsk | 22 | 8 | 3 | 11 | 30 | 40 | -10 | 27 |
| 9 | SGS Essen | 22 | 5 | 5 | 12 | 21 | 30 | -9 | 20 |
| 10 | 1. FC Köln | 22 | 3 | 5 | 14 | 18 | 51 | -33 | 14 |
| 11 | FC Carl Zeiss Jena | 22 | 2 | 4 | 16 | 7 | 43 | -36 | 10 |
| 12 | Turbine Poczdam | 22 | 0 | 1 | 21 | 5 | 73 | -68 | 1 |
Polecamy
-
Newsy06.03.26Eliminacje MME: Znamy obiekty, gdzie zagra kadra U19
Leszek_Z
-
Newsy05.03.26Monika Sowalska zostaje w Grot SMS-ie Łódź
Milena Romanowska
-
Newsy05.03.26Obsada sędziowska 12. kolejki Orlen 1. Ligi (SEZON 2025/26)
Milena Romanowska
-
Newsy04.03.26U-19: Bez goli w meczu reprezentacji Polski z Włochami
Mariusz Cichowski













