Małgorzata Mesjasz, The Women's Cup
fot. acmilan.com

Minionej nocy odbyły się kolejne mecze rozgrywanego w amerykańskim Louisville turnieju The Women’s Cup. Niestety, obie nasze reprezentantki musiały przełknąć gorycz porażki.

W półfinale Małgorzata Mesjasz i jej AC Milan mierzyli się z przedstawicielkami gospodarzy – grającym w NWSL Racingiem Louisville. Reprezentantka Polski wybiegła w podstawowym składzie brązowych medalistek Serie A. Amerykanki wyszły na prowadzenie w 13. minucie za sprawą jednej ze swoich największych gwiazd. Piłkę w siatce umieściła głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Nadia Nadim, była piłkarka choćby Manchesteru City i PSG oraz stukrotna reprezentantka Danii. Nie minął kolejny kwadrans, a Racing prowadził już 2:0. W akcji bramkowej lepiej zachować się mogła Małgorzata Mesjasz. Sprowadzoną z Turbine Poczdam defensorkę z łatwością przedryblowała na swoim prawym skrzydle doświadczona Jessica McDonald. Była reprezentantka USA przedarła się w pole karne i dośrodkowała, co zostało mimo wszystko wybite. Futbolówka znalazła się jednak idealnie pod nogami Wang Shuang. Reprezentantka Chin uderzyła wolejem bez przyjęcia z kilkunastu metrów i podwyższyła prowadzenie swojej ekipy.

AC Milan nie był w stanie odpowiedzieć gospodyniom. W finale The Women’s Cup dojdzie więc do starcia dwóch amerykańskich klubów. Inny półfinał 2:1 wygrały bowiem piłkarki OL Reign, które okazały się lepsze od Club América. To właśnie meksykański zespół będzie więc przeciwnikiem AC Milan w spotkaniu o trzecie miejsce prestiżowego turnieju towarzyskiego rozgrywanego w USA. Starcie to odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę o godzinie 22 polskiego czasu.

Racing Louisville FC – AC Milan 2:0 (2:0)
Nadim 13′, Shuang 24′

Akcja na 2:0 dla gospodyń: 

Nie najlepsze wspomnienia ze Stanów Zjednoczonych wywiozły z kolei zawodniczki Tottenhamu. Rywalizację w The Women’s Cup zespół Nikoli Karczewskiej zakończył bowiem na dwóch porażkach z ekipami z innych kontynentów. Najpierw “Spurs” uległy 1:2 Club América, a ostatniej nocy takim samym stosunkiem musiały uznać wyższość japońskiego Tokyo Verdy. Karczewska ponownie wybiegła w podstawowym składzie, lecz została zmieniona już w przerwie. Angielki przegrywały wówczas już 0:1 po golu Riko Ueki. 

Niespełna dziesięć minut po zmianie stron Rosella Ayane zdołała doprowadzić do remisu. Ostatnie słowo i tak jednak należało do ekipy z Azji. Zwycięstwo w końcówce zapewniła Azusa Iwashimizu. Tottenham turniej rozgrywany w Stanach Zjednoczonych zakończył więc na ostatnim miejscu.

Tottenham Hotspur – Tokyo Verdy Beleza 1:2 (0:1)
Ayane 55′ – Ueki 19′, Iwashimizu 81′

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here