Ekstraliga: Rolnik – Sportis KKP, wypowiedzi po meczu

W spotkaniu Rolnika ze Sportisem KKP mieliśmy dzisiaj wszystko. Walkę, MMA, karne i zwroty akcji. Poprosiliśmy Anię Lewandowską i Agnieszkę Woźniak o kilka słów. Zapraszamy:

Ania Lewandowska, człowiek do zadań specjalnych w Sportis KKP. Aniu w pierwszej połowie bardzo brzydki mecz ze strony obydwu drużyn. Więcej było kopania i wspólnego szarpania rękami, jakbyście się dzień wcześniej Fame MMA naoglądały. Szybko Sportis traci bramkę, bo już w drugiej minucie. Ciężki mecz?

Ciężki, i to bardzo. To taki nasz mankament, bo jak tracimy bramkę, to jest głowa w dół, zamiast głowa w górę i wziąć się do roboty. Pobiłyśmy nasz niechlubny rekord, bo dotychczas pierwsza stracona bramka miała miejsce w czwartej minucie. Teraz pierwsza akcja rywalek, druga minuta i musieliśmy ponownie gonić wynik. Pierwsza połowa kompletnie nie była udana w naszym wykonaniu. Tak jak wspomniałeś, więcej było złości w starciach jak w mma, niż złości sportowej, by ten wynik dogonić. Po przerwie zagrałyśmy lepiej, staraliśmy się wyeliminować błędy z pierwszych 45 minut.

Jedno, czego mi brakowało w waszej grze dzisiaj, a co mocno rzucało się w oczy to to że nie umiałyście zagrać w piłkę, jako to miało miejsce w poprzednich spotkaniach. Uparte granie górą, podnoszenie piłki, kłopot z wymianą kilku podań. Kiedy rywal trochę opadł z sił wy się w grze poprawiłyście.

Fakt, była to taka piłkarska laga w naszym wykonaniu, aby do przodu. Próbowałyśmy coś grać do boku, ale potem starałyśmy się tylko jedną flanką grać, zamiast spróbować zamieniać strony. Na szczęście grałyśmy do końca, zwycięzców się nie sądzi a trzy punkty jadą z nami do Bydgoszczy. Jesteśmy na tyle świadome błędów, które popełniłyśmy a to spotkanie będzie dobrym materiałem poglądowym czego mamy się wystrzegać w następnych meczach.

Agnieszka Woźniak, bramkarka Rolnika. Chciałbym zacząć od starej myśli trenerskiej, że futbol nie jest sprawiedliwy. Strzeliłyście bramkę, prowadziłyście grę, byłyście stroną dominującą, co się stało? Czy to brak doświadczenia, a może brak siły?

To na pewno nie jest brak doświadczenia z naszej strony, bo gramy nie od dziś w piłkę. Po naszych błędach, zwłaszcza moim, straciłyśmy prowadzenie. Musimy popracować nad naszymi głowami, bo zdarzają nam się błędy, które nie mają prawa się przytrafić na poziomie ekstraligi.

Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale z trybuny wyglądało to tak, że Ejzel wyprowadza was na prowadzenie i od tego momentu zaczynacie się bronić. Miałyście potem dwie szanse, zamiast dobić rywala z każdą minutą przechodziłyście do obrony wyniku.

Z mojej perspektywy patrząc nie zgadzam się z Tobą. Miałyśmy jeszcze w pierwszej połowie dwie konkrete szanse na podwyższenie wyniku. Zdecydował brak szczęścia pod bramką rywalek. Bardziej jestem skłonna przyznać że, zwłaszcza w pierwszej połowie, fajnie grałyśmy. Niestety, po raz kolejny, przychodzi ta siedemdziesiąta czy osiemdziesiąta minuta i tracimy bramki i punkty. Ale nie zwieszamy głów, za dwa tygodnie mecz ze Śląskiem. Widać pozytywy w naszej grze i jestem głęboko przekonana że będzie to o wiele lepszy mecz w naszym wykonaniu. Wiemy nad czym pracujemy, wiemy co chcemy pokazać w naszym wykonaniu. To ostatni mecz w tym roku i tanio skóry nie sprzedamy.

 

Foto: Klaudia Golasz/ Kobiecyfutbol.pl

Inne wiadomości

AktualnościInneNewsyZagranica
AktualnościNewsyReprezentacjaReprezentacja A

Dodaj komenntarz