fbpx

PP: Górnik zwycięski, SWD pokazało pazur

W Święto Niepodległości w Wodzisławiu Śląskim miało miejsce jeszcze jedno święto, tym razem sportowe. Miejscowy SWD podejmował w ramach rozgrywek Pucharu Polski mistrzynie naszego kraju, zespół Górnika Łęczna.

Podopieczne Trenera Piotra Mazurkiewicza przyjechały w mocno okrojonym składzie, jeśli chodzi o ławkę rezerwowych. Spowodowane to było sporym natężeniem grania, gdzie zawodniczki Górnika walczyły na kilku frontach, czyli krajowa ekstraliga, reprezentacja czy rozgrywki w ramach ligi mistrzyń. Z drugiej strony opiekun mistrzyń Polski desygnował do gry najsilniejszy skład, w którym zabrakło tylko Małgorzaty Grec.

Po drugiej stronie boiska opiekun gospodyń również miał intensywny czas, gdyż jego młodsze zawodniczki wciąż stanowią o sile zespołu SWD w Centralnej Lidze Juniorek.

Samo spotkanie było toczone w szybkim tempie. Przez pierwsze dwadzieścia minut obydwa zespoły „badały się” wzajemnie. Z jednej strony Guściora i Zdunek co i rusz szukały podaniami zabójcze trio Łęcznej, czyli KamczykHmirovaKarczewska. Z drugiej strony zaś Piwowarczyk szukała uruchomienia prostopadłym podaniem Langosz czy Gulec, które potem chciały dograć dobrą piłkę do Jendrzejczyk.

W 22 minucie, po krótko rozegranym rzucie rożnym, na strzał zza pola karnego lewą nogą zdecydowała się Hmirova i otworzyła wynik tego spotkania. Słowacka pomocniczka jest w fenomenalnej formie. Trafia do bramek rywalek niezależnie czy gra w Górniku, czy w reprezentacji. To właśnie za jej sprawą wynik na 2:0 podwyższyła Ewelina Kamczyk. W 26 minucie „Hmiru” przedostała się swoją flanką w pole karne rywalek, wystawiła piłkę „Kamykowi”, a ta nie miała problemu z pokonaniem Kingi Seweryn. Do przerwy kontrolowane prowadzenie mistrzyń Polski, które wypracowały sobie dwubramkową przewagę.

Trzeba oddać młodej brakarce SWD że kilka razy ratowała swój zespół w niewyobrażalnych sytuacjach. Wypożyczenie z Katowic dobrze na nią wpłynęło, gdyż nie dość że ogrywa się w pierwszej lidze, to z każdym meczem widać gołym okiem postępy w jej grze.

Druga połowa zaczęła się ponownie od ataków obydwu drużyn. Z tą drobną różnicą, że ekipie gospodyń brakowało precyzji lub na wysokości zadania stawała Anna Palińska. W 51 minucie kolejna podręcznikowa akcja Górnika zakończyła się dograniem piłki do Nikoli Karczewskiej, a ta umieszcza piłkę w bramce Wodzisławianek po raz trzeci. Obraz gry nie uległ zmianie. Zespoły stwarzały sobie raz po raz sytuacje bramkowe, lecz defensywy kierowane odpowiednio przez Darię Kasperską i Nataszę Górnicką zażegnywały zagrożenie, lub też bramkarki pewnie interweniowały. W 82 minucie Hmirova po raz kolejny w tym meczu urwała się defensywie SWD, odnalazła w polu karnym Kamczyk a ta ustaliła wynik na 4:0 dla przyjezdnych.

Trener Piotr Mazurkiewicz wykorzystał zmienniczki w tym meczu. Zwłaszcza po Patrycji Rżany widać był głód piłki. Obrończyni ta kilkukrotnie urwała się defensywie wodzisławskiego zespołu, w jednej akcji „wkręciła w boisko” swoją byłą koleżankę klubową z Żywca, Iwonę Dannheisig, lecz w tej akcji jej dośrodkowanie nie zakończyło się bramką. Po profesorsku w środku pola grały Zdunek i Guściora. Na flankach obrony lwią część pracy wykonały Niedbała i zwłaszcza Zając, która po wszystkich nieprzyjemnych przygodach zdrowotnych w końcu wraca do formy i gry, jaką cieszyła nas parę lat temu.

Po stronie SWD trzeba wyróżnić Panią Porfesor Kasperską. Zawodniczka ta trzyma nie tylko defensywę, ale gdy trzeba daje sygnał do ataku, prowadzi piłkę i szuka optymalnego podania do koleżanek z ofensywy. Ma bardzo obiecujące zawodniczki. Tak zwane indywidualności o wielkim talencie i potencjale. Młode Jaszek, Skupień czy Jendrzejczyk „czerpią garściami” z doświadczenia swojej Kapitan, co powoduje że zespół SWD gra ofensywną i miłą dla oka piłkę. W formie ciekawostki i z kronikarskiego obowiązku piszący tą relację chce wspomnieć, że w 87 minucie na boisku pojawiły się siostry Zuzia i Kinga Przeciszewskie. W kuluarach, wśród oficjeli wodzisławskiego klubu, dało się słyszeć „No to teraz zobaczycie co siostrzyczki potrafią” i rzeczywiście. Młode zawodniczki pokazały, że trzy minuty na boisku to stanowczo za mało, lecz zaprezentowały się z bardzo dobrej strony. Zagrały z szacunkiem, lecz bez bojaźni i nawet uczestniczyły w jednej z ostatnich akcji gospodyń.

Górnik Łęczna pokonał SWD Wodzisław Śląski a w następnej rundzie spotka się z Unią Opole. Mecz ten, z racji uczestnictwa mistrzyń Polski w Lidze Mistrzyń, nie ma jeszcze wyznaczonego terminu spotkania. Z racji tego, że Unia Opole jest w niższej klasie rozgrywkowej ( 3 liga ), zespół z Opolszczyzny będzie gospodarzem tego meczu.

SWD – Górnik 0:4 (0:2)

Hmirova 22’, Kamczyk 26’, 82′, Karczewska 51’.

SWD: Seweryn – Dannheisig ( 87` Z. Przeciszewska ) , Kasperska ( 83`Psota ) , Błatoń, Skupień ( 87` K. Przeciszewska ), Kaim, Piwowarczyk ( 62` Nierychło ), Jaszek, Gulec, Langosz ( 62` Kelner ), Jendrzejczyk

Górnik: Palińska – Zając (58 Rżany), Górnicka (80 Ratajczyk), Zawadzka, Niedbała, Siwińska, Guściora, Hmirova, Zdunek, Kamczyk, Karczewska.

 

Other Articles

EkstraligaGaleriaNewsy
NewsyReprezentacjaReprezentacja A

Leave a Reply