Z Halmstad do Warszawy

Alina Almén, Szwedka która pojawiła się na parkietach ekstraligi futsalu w barwach AZS SGGW Warszawa, zgodziła się odpowiedzieć na naszych kilka pytań.  Jak znalazła się w Polsce? Czemu futsal? Zapraszamy.

 

Witaj Alino. Jako że mój szwedzki nie jest najlepszy, to z wyszukiwaniem informacji o Tobie miałem pewne kłopoty. Czy mogłabyś przybliżyć naszym czytelnikom od czego zaczęła się twoja przygoda z piłką na trawie i na hali? Czy mogłabyś przybliżyć nam swoją karierę przed twoim dołączeniem do drużyny z Warszawy? 

Zaczęłam grać w piłkę w wieku 11 lat w klubie BK Astrio, który znajduje się w mojej rodzinnej miejscowości Halmstad. W wieku 13 lat dołączyłam do drużyny seniorek, w której występowałam kilka sezonów na poziomie czwartej ligi. W 2015 roku przeniosłam się do Halmstad BK,  które powstało w tym roku. Drogę zaczynałyśmy od niższych lig, ale rok w rok robiłyśmy promocję o szczebel wyżej. Obecnie drużyna Halmstad BK trzyma się dzielnie w 3 lidze. Niestety kontuzje i urazy odbierały mi radość z kopania piłki, więc kiedy przeniosłam się w 2018 roku do Warszawy zdecydowałam się nie grać więcej. Gdy dołączyłam do drużyny futsalu, nie miałam wielkiego doświadczenia w graniu na hali. W czasach juniorskich, jeszcze w Astrio, mieliśmy często turnieje halowe w przerwie zimowej. Zespół Astrio plasował się w czołówce rozgrywek futsaloywch. Lecz mnie zawsze ciągnęło do gry na trawie, no i tak było do czasu przyjazdu do Warszawy. Właśnie tutaj zaczęłam grać ponownie na hali. Wspólnie z moją przyjaciółką z Norwegii, Emma-Lovise Fauskanger, dołączyliśmy do drużyny międzynarodowej SGGW. Ale gram głównie dla przyjemności i rekreacji.

A jak to się stało że trafiłaś do Warszawy i do Polski?

W 2018 roku przyjechałam by rozpocząć studia weterynaryjne, co oznacza że zaczął się już mój trzeci rok na uczelni SGGW w Warszawie. Mi i Emmie brakowało piłki i grania, więc czyniłyśmy starania by spróbować gdzieś sił. Byłyśmy w kontakcie z Adrianem Frankowskim, co spowodowało szansę na dołączenie do treningów z AZS SGGW Warszawa. Plan był taki, by wrócić do gry na trawie. Ale zostałyśmy wspaniale przyjęte przez dziewczyny i sztab, stąd decyzja by spróbować swoich sił również w futsalu, gdzie także odnalazłyśmy przyjemność z gry. Treningi na hali sprawiają, że poznajemy coś nowego i nabywamy doświadczenia.

Czy w twoich planach życiowych jest opcja pozostania w Polsce? No i czy zobaczymy cię na zielonej murawie?

Dopóki będę kontynuować studia, dopóty zamierzam swoją grą wspierać drużynę SGGW. Po skończonym roku akademickim mam w planach wyjechać na urlop do domu, do Szwecji, ale po powrocie wracam do treningów z dziewczynami. Trenowanie na trawie uzależnione jest od wolnego czasu, gdyż studia to priorytet. Aczkolwiek to ciekawe doświadczenie wrócić do treningów na trawie. Na chwilę obecną futsal sprawia mi wiele radości, nie absorbuje tak mocno i to na razie jest plan numer jeden.

A jakie są twoje marzenia sportowe?

Jak wspominałam, moja kariera została zakończona 2,5 roku temu, przynajmniej tak mi się wydawało. Ale bardzo brakowało mi gry, atmosfery, gdzieś w głowie mocno za piłką tęskniłam. A ponieważ nie mam dużego doświadczenia w futsalu, moje cele to teraz po prostu dać z siebie wszystko, uczyć się od zespołu i przyjmować jak najwięcej, i oczywiście cieszyć się tym. Postrzegam to jako świetną okazję, aby dowiedzieć się więcej o futsalu i spróbować popracować nad swoimi umiejętnościami, aby być lepszym. Bardzo się cieszę, że poznałem wszystkie dziewczyny z zespołu i dzięki temu udaje mi się tworzyć nowe wspomnienia.

fot. Alina Almén archiwum prywatne 

Inne wiadomości

AktualnościLiga MistrzyńNewsyWywiady
AktualnościEkstraligaNewsy

Dodaj komenntarz